10 Pytań do… głównej makijażystki marki Paese oraz osobistej wizażystki piosenkarki Kasi Moś – Sylwii Shiffman

  1. Jesteś główną makijażystką marki Paese. Jak zaczęła się Twoja współpraca z tą marką kosmetyczną?

Współpraca z marką Paese zaczęła się w maju 2016 r. W zasadzie całkiem przypadkiem, choć wyznaję w życiu zasadę, że tak naprawdę nic nie dzieje się przez przyczyny. 🙂 Moja przyjaciółka wysłała mi ogłoszenie, że marka Paese poszukuje osób do współpracy na stanowisko wizażysty, konsultanta. Wysłałam zatem swoje CV i w niedługim czasie spotkałam się z Grzegorzem Wnękiem, założycielem Paese i właścicielem firmy. Myślę, że oboje poczuliśmy, iż nadajemy na podobnych falach i wspólnie możemy stworzyć coś wyjątkowego. Tak współpraca trwa do dziś i rozwija się o nowe elementy, jak na przykład pełnię także funkcje szkoleniowca w Polsce i międzynarodowego trenera dla krajów, w których obecna jest marka Paese. A jest już tych krajów ponad 43 na całym świecie…

fot. Sylwia na stoisku marki Paese podczas targów kosmetycznych Beauty Forum i The Makeup Day 2017

  1. Piosenkarka Kasia Moś wybrała Ciebie na swoją osobistą makijażystkę. Zdradzisz nam jak do tego doszło?

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Dominika Cuda, moja koleżanka fotografka, że robi zdjęcia Kasi Moś m.in. na okładkę jej płyty i zapytała czy mogę pomalować Kasię. Niezwykle się ucieszyłam na tą propozycję, bo już wówczas kojarzyłam Kasię ze świetnym głosem i niebagatelną urodą, którą podziwiałam wtedy w reklamach Link4. Jednak mój syn Henio miał raptem 1 rok, więc powiedziałam, że jak najbardziej pomaluję Kasię, ale mogę to zrobić tylko w domu, bo jestem z synkiem. I udało się, Kasia przyjechała do mnie i od razu poczułam, że to świetna dziewczyna. W drobnym ciele mieści się silna osobowość, wielkie serce i rewelacyjne poczucie humoru! Jej muzyczny talent natomiast, głos i wrażliwość to coś niezwykłego… Przypadłyśmy sobie do gustu od razu, czułam, że nasza wspólna przygoda dopiero się rozpoczyna… Pamiętam także jak ucieszyły mnie słowa Kasi, że zrobiłam jej najlepszy makijaż jaki miała… :))

fot. Sylwia z piosenkarką Kasią Moś

  1. Razem z Kasią pojechałaś na finał konkursu Eurowizji w 2017 roku do Kijowa na Ukrainie. Jak wyglądała tam Twoja praca za kulisami tego największego konkursu piosenki? Czy miałaś zapewnione dobre warunki do wykonywania makijażu? Czułaś presję, stres?

Wyjazd na Eurowizję to była niesamowita przygoda. Kreatywną atmosferę czuć było w powietrzu, muzyka otaczała nas wszędzie. Trzeba pamiętać jednak, że są to 2 tygodnie pracy – codziennych prób, przygotowań, spotkań, od samego rana często do późnej nocy, “normalny” czas tam nie istnieje. 🙂 Każdego dnia wykonywałam Kasi makijaż, inny do wywiadów, inny na koncerty, jeszcze inny na “czerwony dywan”(po którym, dzięki Kasi też miałam okazje iść! 🙂 ). Na najważniejszy występ natomiast ćwiczyłyśmy makijaże prawie przed każdą próbą, musiałyśmy brać pod uwagę oświetlenie, to jak makijaż prezentuje się w bliskich i dalszych ujęciach, na żywo, ale przede wszystkim – w odbiornikach TV. W makijażach do takich imprez doskonale widać, że to co widzi ludzkie oko na żywo może być zupełnie inne niż to, co widzimy w ekranie telewizora.

Impreza była zorganizowana bardzo profesjonalnie, mieliśmy do dyspozycji garderobę, a także prywatny pokój, który często bywał sypialnią na krótkie drzemki, kiedy musieliśmy spędzać na hali koncertowej 24h… 😉

fot. Eurowizja 2017 (od lewej Sylwia Shiffman, Kasia Moś i Mateusz Moś-brat Kasi, muzyk)

  1. Jako główna makijażystka Paese przeprowadzasz warsztaty wizażu na całym świecie – byłaś nawet w Meksyku. Dostrzegasz jakieś różnice i trendy w makijażu pomiędzy Polkami a kobietami z pozostałych części świata?

Praca w Paese daje mi możliwość podróżowania do różnych zakątków świata. Wczoraj na przykład wróciłam z targów Cosmoprof z Hong Kongu. W czerwcu byłam w Meksyku, wcześniej w Finlandii, Rosji, Białorusi, Ukrainie, Litwie, Łotwie, Grecji, na Cyprze, w UK, Irlandii, Turcji, Słowacji, Rumunii… Przeprowadzam w tych krajach szkolenia, zarówno Masterclass z makijaży jak i szkolenia z produktów marki Paese. Muszę powiedzieć, że we wszystkich tych krajach nasza rodzima marka jest odbierana niezwykle pozytywnie, bardzo często jako marka kosmetyków profesjonalnych i selektywnych.

fot. Sylwia Shiffman – pokaz makijażu marki Paese

Te podróże to skarbnica wiedzy.  Obserwuję kobiety na ulicach, jak się malują. Rozmawiam z naszymi partnerami i wizażystami – jakie są trendy w danym kraju, czym się inspirują, czy wolą lżejszy czy mocniejszy look… To co wydaje mi się być znamienne, to tendencje do intensywniejszych makijaży w krajach na wschód i południe od nas, ale także Ameryka środkowa (Meksyk) czy południowa (Brazylia). I looków ‘no make up’ lub podkreślania bardziej ust niż oczu na północy, zachodzie Europy czy USA.

fot. makijaż wykonany przez Sylwię Shiffman

Chociaż te style mieszają się wszędzie, ja na przykład jestem zachwycona profesjonalizmem i dokładnością w tworzeniu makijaży przez wizażystów za naszą wschodnią granicą – w Rosji, na Litwie, Ukrainie, Białorusi, a także kreatywnością look’ów wizażystów z USA.

InfoJedną z najważniejszych rzeczy jakie się nauczyłam to to, że nie ma 1,2 czy 3 właściwych makijaży i że to jest “ładne” co się komu podoba.

Najważniejsze jest, niezależnie czy jest to delikatny, czy mocniejszy makijaż, żeby był wykonany profesjonalnie. Makijaż powinien być czysty, dopasowany do kobiety – jej typu urody, temperamentu, wieku, profesji. I powinien mieć w sobie “to coś” co sprawia, iż makijaż nie jest tylko korektą niedoskonałości i podkreślaniem atutów.

Dowiedz się więcejPolki lubią się malować, ale często tego nie robią, bo nie wiedzą jak.
Nasza uroda jednak świetnie gra z makijażem, ponieważ zazwyczaj nie mamy ostrych, geometrycznych rysów i ciemnej oprawy włosów i oczu. A makijaż – czy to przydymione oko czy mocniejsze usta doskonale wydobywa nasze naturalne piękno.

  1. Skoro jesteśmy już przy temacie światowym – czy jest jakaś gwiazda światowej rangi (aktorka, piosenkarka, modelka itp.), której chciałabyś wykonać makijaż i dlaczego to właśnie ta osoba?

Oczywiście, jest gros takich osób. 🙂 Podziwiam Monicę Bellucci, zarówno za jej talent aktorski, ale także za urodę i to jak pięknie wygląda z wiekiem, raczej nie ingerując w swój wygląd przy pomocy lekarzy chirurgii plastycznej.

Uwielbiam typ urody i kreacje aktorskie Penelope Cruz, to taka Bridget Bardot w wersji ciemnowłosej. I w obu przypadkach mocno obrysowane oko kredką czy eyelinerem daje efekt wow, podkreśla temperament i nic więcej już nie trzeba.

Moim największym marzeniem byłoby jednak spotkać i wykonać makijaż Meryl Streep. Podziwiam tą kobietę pod każdym względem, interesująca uroda, niezwykły talent aktorski, mądrość życiowa, dystans do siebie i życia…

  1. Jesteś bardzo zapracowaną kobietą. Swoje makijażowe obowiązki dzielisz pomiędzy Paese, Kasię Moś oraz uczelnię, na której jesteś wykładowcą. Co daje Ci praca ze studentami?

Praca ze studentkami i kursantkami to motor energetyczny. Daję z siebie wszystko, zawsze uczę całą sobą. Dzielę się wiedzą spontanicznie. Chcę, żeby dziewczyny nauczyły się ode mnie jak najwięcej, sprzedaję każdy sekret makijażowy, którego sama się nauczyłam, wymyśliłam czy podpatrzyłam u innego makijażysty. Im więcej daję tym więcej dostaję w zamian. Dziewczyny są niezwykle zdolne, niejednokrotnie sama korzystam w mojej pracy z ich technik i przekazuję je dalej… Na zajęciach ćwiczymy przeróżne rodzaje makijaży, ale bardzo często eksperymentujemy, jak np. uzyskać taki efekt jak na zdjęciu makijażu kiedy nie mamy takiego produktu czy formuły kosmetycznej… Myślimy, próbujemy i zazwyczaj efekt jest często lepszy od pierwowzoru, a my mamy nowy “patent”! 🙂

WażneZawsze zachęcam te zainteresowane sztuką makijażu dziewczyny, żeby szły tą drogą… Jest to niezwykle kreatywne i inspirujące zajęcie, które nigdy się nie nudzi.

Możliwości pracy w zawodzie jest wiele, coraz więcej, a profesja ta jest niezwykła… Obserwować jak zmienia się osoba pod wpływem naszej pracy, makijażu, często jak kwitnie kiedy widzi efekty tej metamorfozy, przemiany, to piękne przeżycie… Ja to nazywam często taką “kosmetyczną psychoterapią” bo osoba, która zmienia się z zewnątrz i zaczyna inaczej postrzegać siebie często później ma odwagę też zmienić swoje zachowanie i walczyć o siebie.

Ponadto studentki i kursantki to moje “informatorki”. 😉 Dzięki dziewczynom często wiem, co jest “must have” w ostatnich tygodniach, jaka nowa technika makijażu pojawiła się w social mediach albo pokazują mi filmiki jak lepiej się nie malować… Dziewczyny są mądre, filtrują informacje, nie podążają ślepo za trendami tylko dlatego, że jakiś znany makijażysta ma 2mln obserwatorów, ufają swoim gustom. Jestem z nich bardzo dumna. Do tej pory mam kontakt z moimi studentkami czy kursantkami, które uczyłam 12, 10 lat temu, obserwuję i dopinguję ich karierom. Moja studentka i później kursantka – Agata Karwaczyńska maluje teraz dla marki Chanel. Klaudia Tarka czyli Klatex była moją kursantką 2,5 roku temu, na Instagramie ma już ponad 60 tys obserwujących. Ola Capała – moja studentka i kursantka była makijażystką dla Bobbi Brown, obecnie związana z marką Laura Mercier… Pięknie obserwuje się takie kariery. 🙂

  1. Nasze ulubione pytanie, które zadajemy każdemu wizażyście 😊 – czy przydarzyła Ci się kiedyś jakaś śmieszna sytuacja w pracy zawodowej bądź wpadka makijażowa?

Oh, na pewno było ich trochę, mogło się uzbierać, bo maluję już praktycznie 20 lat (wcześnie zaczęłam 😉 ). Na pewno kilka razy nie mogłam znaleźć pincety w kufrze kiedy czas już gonił i należało kończyć makijaż, dzięki temu nauczyłam się aplikować kępki palcami… 🙂

Malowałam w różnych warunkach, kiedyś podczas sesji z Agatą Mendziuk, którą robiłyśmy na hałdzie węgla, krzesło do makijażu zaczęło się zapadać, więc finalnie modele i modelki siedzieli na skraju bagażnika samochodowego i tam ich malowałam. 🙂

Staram się też uczyć na błędach innych, nie dmucham nigdy w pędzle, bo oczywiście jest to niehigieniczne i staram się nie żuć gumy, ale byłam także świadkiem pokazu makijażu, gdzie makijażystce, która dmuchała na pędzelek wystrzeliła guma do żucia… 😉 Staram się też dobrze kleić kępki rzęs na sprawdzony klej, bo słyszałam autentyczną historię, iż pannie młodej, pod wpływem oparów z weselnego rosołu kępki powpadały do zupy… 😉

  1. Co poza makijażem wypełnia Ci Twój czas wolny – o ile w ogóle go masz przy takim natłoku obowiązków? 😉

Obecnie jest gorący okres w pracy w Paese, ponieważ jest czas targów kosmetycznych, dużo wyjazdów. Niedawno z marką Paese wykonywałam także makijaż na najbliższą okładkę magazynu dla makijażystów Make up Trendy, także zachęcam do zakupu, jest już dostępny w Empikach. Jestem troszkę zestresowana, mam nadzieję, że się Wam spodoba. Inspiracją były kolekcje niezwykłego Alexandra McQueen’a!

fot. okładka magazynu „Make-up Trendy” z makijażem autorstwa Sylwii Shiffman

Wolny czas natomiast uwielbiam spędzać normalnie, na spacerach z moim synkiem, na spotkaniach z przyjaciółmi, rozmowach, w podróżach czytam…

Dowiedz się więcejBardzo lubię gotować, myślę, że jest to profesja niezwykle zbliżona do makijażu
– także niesamowicie kreatywna: w gotowaniu zwykle najpierw robisz bazę, wywar – tak jak w makijażu zakrywasz niedoskonałości, przygotowujesz płótno. A później przyprawiasz, próbujesz, mieszasz, szukasz “tego” smaku! Podobnie jak wychodzą barwy, kolory w makijażu…

  1. Często można zobaczyć publikacje Twoich prac na łamach ogólnopolskich czasopism branżowych. Skąd czerpiesz inspiracje?

To może frazes, ale inspiruję się wszystkim co mnie otacza. I staram się nie oceniać (w gruncie rzeczy to jest bardzo trudne, bo oceniamy podświadomie 😉 ). Oglądam dużo makijaży w prasie i internecie, obserwuję, jak wyglądają też “zwykłe-niezwykłe” kobiety w Polsce, na świecie… Mój wzrok zawsze przyciągają zjawiska przyrody czy ciekawe ich zestawienie z elementami architektury, urbanistyki. Na przykład kiedy byłam w Meksyku zobaczyłam gigantyczną sieć kabli między drewnianymi słupami (w wielu krajach okablowanie wciąż biegnie “górą” a nie pod ziemią) rozpiętą na tle zachodzącego nieba… Wyglądały niczym grube kreski eyelinera na pastelowych, ciepłych barwach… 🙂

fot. edytorial dla magazynu

Lubię piękno niedoskonałe, niedopowiedziane, które bardziej kryje się w błysku oka po uśmiechu niż wystudiowanej pozie. Takie podejście do piękna i urody przyszło z czasem, kiedy zorientowałam się, że coraz piękniejsze zaczęły mi się wydawać osoby, które były interesujące i które polubiłam, a mniej atrakcyjne te, które były powierzchowne.

fot. wybrane prace Sylwii Shiffman

  1. Czy masz jakieś złote rady dla wizażystek, które chciałabyś im teraz przekazać?

WażneTak jak wspomniałam wcześniej – jeśli lubisz malować, jeżeli przyjemność sprawia Ci obcowanie z ludźmi, masz w sobie dużo empatii-  to wybierz tą drogę na samospełnienie.

To jest przepiękny zawód. Owszem – wykonujesz makijaże, ale dzięki temu spotykasz ludzi, rozmawiasz z nimi, często są to niezwykłe osobowości, które mogą mieć duży wpływ na nasze życie…

Maluj “ile się da”. 🙂 Koleżanki, sąsiadki, mamę, babcie (od początku warto ćwiczyć makijaż kobiety w wieku eleganckim, bo praktycznie przy każdym makijażu ślubnym maluję mamy i przyszłe teściowe). Ćwicz nie tylko makijaż oczu, który wydaje się być najtrudniejszy (blendowanie cieni matowych czy kreska eyelinerem), ale także makijaż ust – ich obrys konturówką i wypełnianie matowymi intensywnymi barwami.

WażneUwieczniaj swoje prace – zawsze jak tylko pozwoli klientka. Gromadzisz portfolio, ale także na zdjęciu widzisz jak makijaż będzie się prezentował w świetle obiektywu.

Pracuj z lustrem z oświetleniem! Oglądaj etapy i efekt makijażu na płaskiej tafli lutra, pokaże Ci to, czego nie dostrzeżesz patrząc na wprost na klientkę i zobaczysz klientkę taką, jaką ona widzi siebie przez całe życie (w odbiciu lustra).

fot. Sylwia w sowim prywatnym studio wizażu

Nie przejmuj się… na przykład jeśli po makijażu próbnym klientka nie wybierze Ciebie na makijaż właściwy, mogą być rożne przyczyny i nie wszystkim zawsze dogodzisz.

Konkurencja w branży jest duża, ale talent i profesjonalizm sam się obroni. Możesz spotkać zawiść czy ruchy poniżej pasa, ale ja wychodzę z założenia, tak jak w piosence Niemena „Dziwny jest ten świat… lecz ludzi dobrej woli jest więcej…”. I ktoś cię rozczaruje, ale za jakiś czas inna osoba pozytywnie zaskoczy czy nadarzy się nowa szansa… Warto nie przywiązywać się do oklasków czy poklasku, cieszyć z komplementów, a z krytyki wybierać tylko tą merytoryczną i konstruktywną.

Robić swoje najlepiej jak potrafimy i ciągle się uczyć, przekraczać siebie i swoje granice.

Powodzenia. 🙂

Dowiedz się więcej

Obserwuj Sylwię Shiffman w jej mediach społecznościowych:

Facebook: https://www.facebook.com/ssimageinstitute/

Instagram: https://www.instagram.com/sylwiashiffman/